poniedziałek, 25 czerwca 2012

Złotoryja ... kościół Joannicki plus niespodzianka

Witajcie Bracia !

kolejny wpis miał być o Strzegomiu ale napiszę o tej perle joannitów Śląskich kiedy idziej bo zbieram jeszcze materiały do tego wpisu a poza tym tydzień temu odbyła się rekonstrukcja historyczna w Strzegomiu i te zdjęcia czekają jeszcze na opracowanie i do tego co ważniejsze muszę uzgodnić kwestię praw autorskich co do zdjęć z tej imprezy ,tych które nie są mego autorstwa - a które chciałbym zamieścić na tym blogu - tak więc dziś napiszę wam o ... Złotoryji...

Złotoryja to miasteczko bardzo blisko Legnicy , miasteczko położone pięknie na pagóreczkach - w złoto bogatych niegdyś a i kościół joannicki ma ona i to ciekawy wielce ...

ale ale zanim o kościele to zobaczcie ... oto druga i ostatnia w Polsce ulica Joannitów, tamtą pierwszą opisałem w poście poprzednim ...


Przy tej to jakże zacnej uliczce znajduje się kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny ...

zmierzałem do niego obok imponującej baszty - widać po niej że to miasto było znaczne ...


Imponująca gotycka budowla zawdzięcza swe powstanie naszemu zakonowi ,a wryła się w Złotoryję ona już od początku XIII wieku, potężny korpus wieńczy w renesansowym stylu wieża dostawiona ...


szczegółowy i bardzo dobry opis architektoniczny budowli jest np. w wiki, więc nie mam tu sił i potrzeby go przekopiowywać ...


opiszę swe wrażenia a i zdjęć sporo tu wkraszę ...

tu zbliżenie tej pięknej świątyni ...


kościół jest bardzo często otwarty - gdyż jest to główny kościół Złotoryji, wewnątrz akurat były jakże bliskie nam dekoracje - takie joannicko - templariuszowskie ...


ograniczę się w relacji tylko do pozostałosci joannickich bo jak ma to w zwyczaju każdy kościół żywy i funkcjonujący od wieków - przeróbek itp. jest w nim co niemiara

ale warto zwrócić uwagę na takie oto cuda - oto herb księstwa legnickiego


idąc w kierunku ołtarza po prawej stronie otwiera się oto taki piękny widok ...


i żeby nie było niedomówień - to zachwyca okno - a właściwie jego oprawa ...

i jak tak się wędruje po kościołach z brodą zadartą do góry to można nie zauważyć czasem tego co na ziemi się mieści - oto wsporniki - na których to już tyle setek lat całość leży ...


Co niezwykłe i rzadkie do naszych czasów w tym kościele zachowała się studnia, bo myślano też o oblężeniach i by wytrwać dłużej woda była niezbędna ...

oprawa studni choć zachwyca krzyżem - choć wg mnie zbyt zapalczywie odnowiona...


a tutaj Ojciec Baldwin dotyka historii...


prospekt ogólny zaś prezentuje się nie mniej interesująco ...


i rzut oka na sufit ... niezwykle piękny i nie przeładowany


poszukując dalej pozostałości pierwotnej wspaniałości wygnać się musimy na zewnątrz ...

oto imponujący portal romański


i w szerszej perspektywie także robi wielkie wrażenie


a przypory robią wrażenie - masywnością, ciężarem i gigantycznym rozmiarem - tak to właśnie musiało być gdy zwrócimy uwagę że do budowy użyto wyłącznie kamienia - właściwie niema relatywnie lekkich cegieł.



obok wejścia na wieżę - wisi tarcza jak mniemam joannicka - choć niezbyt poprawna kolorystycznie - cieszy entuzjazmem swej tam obecności ...


widok na wieżę


okrążając dalej kościół - widzimy okienko wieczernika ...


a oto sam wieczernik - dziś w nim mieści się zakrystia




zwraca uwagę wielość szkła - by widać było wszystko dobrze ... wieczernik ten niedawno odnowiono

idąc zaś dalej zobaczymy drugi portal boczny - jako północny jest on mocniej rzeżbiony



warto podejść i zobaczyć interesujące twarze...



nieopodal późniejszy herb księstwa ale tak uroczy że nie mogłem się powstrzymać ruchu patryjotyzmu lokalnego jak i odruchu podzielenia się z wami doznaniami estetycznymi.



odchodząc zaś dalej - tak widzimy kościół z innej strony


A dziś w ramach bonusu przejdziemy się jeszcze na cmentarz w Złotoryji, może by pokazać wam coś innego - wartego zobaczenia ... bo wielce ciekawe rzeczy tam są -
to zbiór wpisanych na listę zabytków mauzoleów słynnych rodzin Złotoryjskich - tak wzbogaconych na wydobyciu złota że stać ich było na tak drogą rzecz jak mauzolea ... to rzadkość na śląsku jak i w Polsce by już w XVI wieku , tak wszystkie z nich są na liście zabytków, każde z osobna ...

oto one



tak - są schronieniami dla śmietników



proszę zwrócić uwagę na kunszt murarski

mauzoleów jest jeszcze dużo więcej niektóre jednak przedstawiają wstrząsający obraz ...

tak więc powstrzymam się i pokaże tylko jedno zdjęcie ...


z takich co nie chciałbym nigdy zobaczyć ...

by zaś zobaczyć te mauzolea musimy przejść przez bramę ...



tak pod koniec XVI wieku Złotoryję nawiedziła straszna zaraza ... ona to też była przyczyną że powstał ten cmentarz - gdy stary już przestał wystarczać.

a przez tą bramę też widzimy niezłą gratkę to 






Kościół św. Krzyża (dawniej św. Mikołaja)
powstał w XII-XIII w. Był wielokrotnie przebudowywany i zatracił swój pierwotny styl architektoniczny.Robi on wrażenie szkoda że tak dużo przy nim kombinowano - dziś ta świątynia pełni funkcje cmentarne -jadnak odbywają się tam także msze - okazjonalne. W ściany kościoła wmurowane zostały nagrobki, szczególne cenne są renesansowe nagrobki całopostaciowe.


jeden z tych nagrobków robi wielkie wrażenie , to płyta pastora ewangelickiego.


tak rozpędziłem się ale czas na powrót - wracając do Legnicy ze Złotoryji nie sposób nie przejść obok Złotoryjskiej imponującej świątyni Joannickiej.

rzućmy na nią okiem raz jeszcze - ostatni raz.


do zobaczenia - niebawem bracia obiecuję ze relację będą częstsze - a na koniec nie wolno zapomnieć o modlitwie za braci ze Złotoryji


Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci, na wieki wieków. Amen.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym.
Amen.




wtorek, 24 kwietnia 2012

Maltański Szpital Dziecięcy Św. Anny we Wrocławiu

Witam was na Joannickim szlaku - pozostając we Wrocławiu warto odwiedzić albo po prostu przeczytać i pooglądać tutaj:

 Maltański Szpital Dziecięcy św. Anny to wyjątkowo późna wręcz współczesna fundacja zakonu z 1890 r. wówczas zakon już właściwie w swej nowożytnej niemieckiej formie zakłada ten szpital we Wrocławiu na terenach rdzennie średniowiecznie zakonnych na parceli przylegającej do ulicy joannitów ... czyli niejako u siebie ...


Cały teren w okolicy tej ulicy niegdyś należał do zakonu ale o tym już pisałem kiedyś ...

szpital znajduje się obecnie pod adresem

50-525 Wrocław,
ul. Gliniana 20-22

a jest tam dziś ...

PUP czyli Powiatowy Urząd Pracy ...


oto ten budynek ...

historia jego nie jest długa ale i nie wesoła ... choć może na finale czyli dziś też służy ludziom w potrzebie - czyli takim o jakich bracia pamiętali , to właściwie ze starej substancji budynku pozostały oryginalne jedynie mury zewnętrzne wewnątrz rozpanoszyły się rigipsy i inne "rewitalizacje" ... ale jakoś jestem w stanie to jednak zrozumieć, by budynek służył do dziś i to jeszcze tak zasobnej instytucji jak PUP to sztafarz zewnętrzny jej w zupełności wystarczy ....
tak więc wewnątrz nic po starym szpitalu już nie ma ...
ale na zewnątrz są godne uwagi rzeczy


a co my tu mamy na zewnątrz ?

po pierwsze zobaczcie oto głowa św. Jana na talerzu ...
wyobrażenie mimo iż z końca XIX wieku to jest całkiem ładne i poprawne stylistycznie.


i zbliżenie


Na Joannickim krzyżu Św. Jan ... może zbyt wprost ale ładnie ...

to jest nad wejściem bocznym ...
na frontonie mamy jeszcze raz Św. Jana

oto on


oraz Św. Anne patronkę szpitala ... w dość trudno dostępnej lokacji


całość zaś wygląda tak


środek jest zupełnie nie interesujący, jakby jednak ktoś był ciekaw to polecam przejść się do najbliższego siebie PUP-u i zobaczyć ... wszędzie tak samo wszystko wykończone ...
Wspominałem troszkę o nieszczególnej historii obiektu w nie jest ona za długa i wygląda tak:

do 1945 roku był tu szpital dziecięcy Joannicki w czasie zaś II wojny światowej leczeni też byli tutaj żołnierze po wojnie zaś 
 w budynku mieścił się Szpital Położniczo-Ginekologiczny św. Anny, w połowie lat 50-tych XX w. przemianowany na Szpital Położniczo-Ginekologiczny im. Maurycego Madurowicza.
Na przełomie XX i XXI wieku dawny szpital ulegał stopniowej dewastacji w wyniku likwidacjo placówki i braku pomysłu jej dalszego wykorzystania...
 od 29 marca 2010 r. w budynku znajduje się główna siedziba oraz Centrum Aktywizacji Zawodowej Powiatowego Urzędu Pracy we Wrocławiu.
na konie pamiętając jednak że był to kiedyś jednak szpital, warto zmówić modlitwę za wszystkich cierpiących ... kiedyś w tych murach ... 

Jezu, Mistrzu cierpiących, naucz nas modlić się jak Ty, o oddalenie cierpienia, a gdy wolą Bożą jest, byśmy cierpieli – wspieraj nas i ucz przyjmować je, znosić i ofiarować dla większej Chwały Bożej i dla dobra wszystkich cierpiących. Amen.

Matko Boża Bolesna uproś nam męstwo w cierpieniu.


AMEN






ps.

 ... a już niebawem (dosłownie z kilka dni)będzie relacja ze Strzegomia ... największej Śląskiej komandorii Joannitów ...

zapraszam, 

a za tydzień będzie Dzierżoniów ...

Do zobaczenia ... Bracia

środa, 21 marca 2012

Kościół Bożego Ciała we Wrocławiu


          Wiosna, znów wiosna, jak się cieszę z wiosny i z tego że znów wyruszam na szlak pątnika śladem Joannitów, czeka was dziś dość obszerna relacja ... jednym z najbardziej okazałych ,dostępnych i najlepiej zachowanych - takich śladów jest Kościół pw. Bożego Ciała we Wrocławiu. Znajduje się on na jednej z najbardziej okazałych ulic Wrocławia - na ul. Świdnickiej, 


Zbliżając się do Świdnickiej 26 widzimy bryłę z czerwonej cegły:




Wygląda imponująco ... ? no tak ale jak to się zaczęło wszystko ? skąd joannici we Wrocławiu? a są już od XII wieku ,a ściślej na południe od miasta i nieco później już bardzo blisko miasta bo w obecnej dzielnicy Gaj, później posiadali rozległe dobra wokół Wrocławia i w samym nim - należy pamiętać że dzisiejsze miasto i tamto z XII - XIII wieku to rozmiarowo zupełnie coś innego ...

i tak wspomniane dobra rozciągały się na przestrzeni ul Joannitów do okolic ulicy Komandorskiej ...,której to nazwa pochodzi ponoć od wioski należącej bezpośrednio do komadorii - zapewne z powodu bliskości zaopatrywała komandorię w świeże produkty ...  



dziś już nic nie pozostało po joannitach na tej ulicy - prócz nazwy ...

no ale wracajmy na Świdnicką ...

Z 1273 pochodzą zapiski o zakupie ziemi w sąsiedztwie kurii joannitów przez mieszczanina Henryka, syna Herdana.
W roku 1320 wspomina się już kościół (zamiennie – kaplicę) pod wezwaniem Bożego Ciała (Corpus Christi), w 1351 wzmiankowano kościół szpitalny Joannitów. W 1369 wybudowano krużgankowe połączenie kościoła ze znajdującą się po przeciwnej stronie ul. Świdnickiej komandorią zakonu.




Współczesna gotycka bryła kościoła z czerwonej cegły pochodzi z pierwszej połowy XV wieku. Kościół, położony przy murach miejskich i przy jednym z głównych bastionów fortyfikacji miejskich przy Bramie Świdnickiej, stanowił też obiekt o znaczeniu strategicznym, nieistniejące już dziś, wieżyczki tego kościoła służyły bezpośrednio celom obronnym), co zresztą w jego historii odbiło się kilkakrotnie bardzo boleśnie.

Tych wieżyczek nie było już w XIX wieku, oto zdjęcie pochodzące z Wikipedii - widzimy na nim obiekt nasz w roku około 1890 - 1900...

niewiele się zmieniło...


Nim wejdziemy do środka - obejdę dookoła całość, tak to wygląda:


tutaj tył


Góra frontonu


no i boczek ;)

na wstępie witają nas krzyże znajome - są one bezpośrednio nad wrotami



a tuż po lewej - jest furta do zabudowań - dawniej komandorii - obecnie jest to zaplecze plebanii


tutaj zaś widzicie autora zadumanego - i wpatrzonego w krzyż ...


Czas wnijść wewnątrz, we wnętrzu gotyckim - wystrój barokowy, może to razić, ale nie jest tak żle, aż tak żle, ale teraz czas na szczyptę historii

w 1700 przekształcono jego wnętrze w duchu baroku. 21 czerwca 1749 – podczas eksplozji baszty prochowej nieopodal skrzyżowania dzisiejszej ul. Włodkowica z Krupniczą, odległej o około pół kilometra – mocno ucierpiał. Od 1758 do 1763 (podczas wojny siedmioletniej) służył jako magazyn zbożowy. Pomimo późniejszych kosztownych remontów został ponownie zajęty i zdewastowany przez obrońców miasta – najpierw w latach 1778-1790, później w obliczu nadciągających wojsk napoleońskich w 1805-1806. Remont z 1810 roku pochłonął blisko sześć tysięcy talarów, ale już w 1813 budynek znów zaczął służyć wojsku jako schronienie dla jeńców wojennych i jako szpital.
W 1826 kościół przejęło państwo pruskie i w tym też czasie rozebrano przejście nad ul. Świdnicką. Od lat 30. XIX wieku datują się kolejne remonty i naprawy kościoła, które trwały blisko pół wieku. W międzyczasie, 18 czerwca 1874, uderzenie pioruna uszkodziło zachodni szczyt budynku.
W 1875 powstała neogotycka kruchta, a od 1875 do 1920 kościół służył starokatolikom.
1 kwietnia 1921 kościół ponownie uzyskał rangę katolickiej świątyni parafialnej. Kolejne remonty przeprowadzono w niej w latach 1927-1929, a następnie w 1935-1937.

Czyli widać że łatwo nie było - na szczęście kościół jest otwarty cały czas i nie jesteśmy zmuszeni podziwiać go tylko z zewnątrz lub przez bardziej lub mniej piękną kratę ...

Zanurzmy się więc we wnętrze

Zacznijmy od sufitów ...

sklepienia wciąż w dość dobrym stanie - żebrowe , prawie że kryształowe ...

oto nawa główna - to tutaj widać najwięcej śladów starych mistrzów ...



tu widać - sufit nawy głównej - warto zwrócić uwagę ile tu przestrzeni



i tak płynnie doszliśmy do ołtarza - klękajac podziwiamy barokowy ołtarz główny


Lecz oczy błąkają się wciąż po suficie i widzimy na zwornikach bliskie nam krzyże oto one ...




Warto popatrzeć na szczegóły konstrukcji sklepienia







Oczy błędnie wręcz wodzą po suficie wręcz nie ma śmiałości by popatrzeć niżej ...

Ale powoli obniżam wzrok ...






Na dole wystrój jest nowy ale szczegółów interesujących jest wiele ...

oto gotyckie cacko w którym zamknięte przechowywano precjoza .


Obok po prawej jest znana z literatury , i rzadka w Polsce płyta nagrobna dwóch joannitów


może teraz kolejna porcja historii kościoła ...

Oblężenie Festung Breslau na początku 1945 roku spowodowało zniszczenia kościoła szacowane na 75%; pisał o nich w swych dziennikach ksiądz Paul Peikert pod datami 11 lutego, 17 lutego, 4 marca; około 10 marca kościół był już tak zniszczony, że jego proboszcz musiał zaprzestać odprawiania nabożeństw w samej świątyni i przeniósł je do budynku obecnej plebanii. Niemiecki proboszcz opuścił świątynię dopiero w 1946 r. wraz z ostatnimi wysiedlanymi parafianami.
Po wojnie, tymczasowo nakryty dachem, odbudowy doczekał się dopiero w latach 1955-1962 pod kierunkiem J. Rozpędowskiego, a następnie, w kolejnym etapie 1967-1970 – E. Małachowicza.
W 1977 r. wrocławski organmistrz Józef Cynar wybudował w kościele 36-głosowe organy o trakturze elektro-pneumatycznej.

a oto są te organy



Czyli widzimy że nie jest tak różowo - bo nie do końca da się rozróżnić co jest stare a co odbudowane...

a skoro jesteśmy już na poziomie gruntu to zobaczmy co jest na posadzce



Warto rzucić okiem na boczne nawy i ich ołtarze

nawa prawa


i lewa



w lewej nawie bocznej zobaczymy 
epitafium, a raczej cenotaf (epitafium symboliczne) jednego z administratorów tutejszego kościoła Wacława Woykowskiego.



Ojciec Wacław Woykowski pochodził z niewielkiego śląskiego miasteczka Frydek na dzisiejszym czeskim Śląsku (na epitafium wypisano: Silesius Fridecensis), gdzie silne były i polskie i czeskie wpływy kulturowe (stąd swojsko brzmiące nazwisko). Zgodnie z treścią epitafium w 1693 roku złożył profesję (śluby wieczyste) we wrocławskim domu Krzyżaków z Czerwoną Gwiazdą a od roku 1701 był administratorem kościoła Bożego Ciała. Kościół i klasztor należał wprawdzie do Joannitów, ale ci, z braku kadr (zwłaszcza tych ze święceniami kapłańskimi) powierzali swe kościoły kapłanom z innych zakonów – na Śląsku głównie Franciszkanom, ale we Wrocławiu właśnie Krzyżakom z Czerwoną Gwiazdą. Zgodnie z treścią epitafium ojciec Wacław Woykowski zmarł 27 sierpnia 1726 roku in amore cordis Jesu (w miłości Serca Jezusowego), po 25 latach ofiarnej pracy w kościele Bożego Ciała i pochowany został w należącym do swojego Zakonu kościele św. Macieja. 

Gdy popatrzymy na wyjście z kościoła - trochę razi mnie "kiosk" - dzięki któremu można zamknąć na klucz świątynie.


co rusz natykamy się na gotyckie detale




tutaj na kolumnach podtrzymujących chór

zbliżając się ku wyjściu widzimy niezwykle interesującą i realistyczną głowę św Jana


i światłość na zewnątrz


Teraz gdy już pooglądaliśmy jak to wszystko wygląda warto napisać coś o architekturze tej budowli

Kościół jest budowlą gotycką, bazylikową, z trzema nawami, jedną z trzech największych piętnastowiecznych w mieście (obok kościoła św. Barbary (dziś cerkiew Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy) i klasztoru Bernardynów (dziś Muzeum Architektury).
Długość wynosi 39 m, szerokość 25 m, a wysokość murów nawy głównej – 27 m. Nawa główna, o wysokości 22,6 m, bez wydzielonego przestrzennie prezbiterium jest pięcioprzęsłowa i zamknięta trójbocznie, boczne nawy zakończone są prostopadłymi murami. Zewnętrzna powierzchnia ścian naw bocznych zlicowana jest z obrysem przypór, dzięki czemu są one gładkie. Równie gładka elewacja zachodnia zdobiona jest smukłym ostrołukowym oknem oraz ceramicznym szczytem ze sterczynami i płycinami, podobnym do szczytu na kościele św. Wojciecha. Wysokość fasady zachodniej bez krzyża wynosi 37 m. Neogotycka kruchta nawiązuje do form tej elewacji. Całość bryły kościoła sprawia wrażenie prostej i zdyscyplinowanej.
Kościół nie ma i nigdy nie miał głównej wieży, co jest rzadkie dla kościołów gotyckich, ale wymagane przez ówczesną regułę rycerskiego zakonu joannitów – zakon ten kładł nacisk na śluby ubóstwa, a wieża w średniowieczu była oznaką dominacji.


Na pewno warto się do niego wybrać na koniec modlitwa za Braci

 Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci, na wieki wieków. Amen.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym.
Amen.


Przy redakcji opisu korzystałem z poniższych pozycji

Zygmunt Antkowiak, Kościoły Wrocławia, Wrocław 1991
Bogusław Czechowicz, Dawny kościół klasztorny Joannitów pw. Bożego Ciała (...) (w:) Jan Harasimowicz (red.), Atlas architektury Wrocławia. Tom I. Budowle sakralne, Świeckie budowle publiczne, Wrocław, Wydawnictwo Dolnośląskie, 1997 ISBN 83-7023-592-1, str. 33
oraz Wikipedii.